Ja niedawno szukałam właśnie takiego kota - zależało mi na kocie, który będzie towarzyszem dla mojej starzejącej się Szelmy, a jednocześnie nie będzie wielkim miziakiem i "rywalem" do pieszczot.
Nie ma mnie 10 godz. dziennie, kocica siedziała sama, jak wracałam, to nawet zjeść nie mogłam, bo ona wciągała migiem kolację i się dopominała pańszczyzny

Chciałam, żeby miała towarzystwo, inne bodźce, jakieś swoje "kocie życie", ale nie chciałam, żeby poczuła się odrzucona, bo dam dom miziakowi większemu od niej - a ona ma swoje humory i obrazić też się potrafi.
Przeglądałam miau parę dni i od razu odrzucałam koty bardzo "proludzkie i nakolankowe", szukałam raczej indywidualisty z charakterem. Oczywiście, fajnie, jak kot da się pogłaskać, ale mi wtedy na tym akurat mało zależało. W końcu znalazłam Tacię
Nie mam dużego doświadczenia z kotami, a z tymczasowaniem jeszcze mniejsze, ale piszę po to, żeby pokazać, że każdy kot może się okazać potrzebny.
Trzeba Dyzia ogłaszać, z dokładnym opisem jego wad i zalet, charakteru - wcześniej czy później znajdzie się ktoś, kto będzie go potrzebował, dla kogo Dyzio będzie właśnie TYM kotem. W końcu "każda potwora znajdzie swego amatora"

Może się przyda taki rezydent np. w dt dla kociąt? Z czasem pewnie się oswoi bardziej. Może prawdziwy dom, z własnym dużym, który będzie miał więcej czasu dla niego, go zmieni?